czwartek, 23 lutego 2017

Poradź sobie z książką TAG

Jakiś czas temu moja przyjaciółka Agnieszka Maruszewska z bloga Pokrewne dusze nominowała mnie "poradzenia sobie z książkami" - specjalnego tagu dla blogerów piszących o literaturze. Takiej nominacji oczywiście nie mogłem odmówić i w związku z tym, po ponad tygodniu zwłoki (poświęconemu pracy nad innymi, bibliograficznymi wpisami) przedstawiam swoje pomysły. 

Powieści nie zostały wybrane według żadnego klucza; o niektórych pisałem, o niektórych jedynie wspominałem. Łączy je wszystkie to, iż powstały przed zakończeniem II wojny światowej, większość z nim w okresie przełomu wieków (w nawiasie podaję datę pierwszego wydania oryginału).

A więc do dzieła!


Pytanie: Jak zmienić żarówkę? 


Lucy Maud Montgomery, Historynka (The Story Girl, 1911)

Bezokolicznik: asystować

Dzieci zdecydowanie nie powinny o takich rzeczach myśleć? I niech lepiej same również nie kombinują - mogą jedynie asystować komuś dorosłemu, na przykład wujkowi Alekowi albo ciotce Janet. 


Pytanie: Jak upiec ciasto?


Alice Munro, Przyjaciółka z młodości (Friend of My Youth, 1990)

Bezokolicznik: stracić

Grunt to nie stracić zapału: czasem można się nosić z pomysłem upieczenia ciasta całymi dniami albo i tygodniami, a kiedy przyjdzie co do czego cały zapał odchodzi. A przecież wystarczy pomyśleć o tym, ile radości można sprawić jakimś słodkim przysmakiem na przykład jakiejś szkolnej przyjaciółce.


Pytanie: Jak napompować koło w rowerze?


Lucy Maud Montgomery, Rilla ze Złotego Brzegu (Rilla of Ingleside, 1921)

Bezokolicznik: całować się

Do napompowania opony w rowerze wystarczy zdecydowanie jedna osoba. W przeciwnym razie, o ile zabierze się do tego załóżmy jakaś para, z pompowania może nic nie wyjść: zamiast skupić się na właściwej czynności zakochani zaczną się jeszcze całować i z wycieczki rowerowej nici.


Pytanie: Jak dostać piątkę z testu?


Lucy Maud Montgomery,  Ania z Wyspy Księcia Edwarda (The Blythes Are Quoted, 1942, wyd. 2009)

Bezokolicznik: spojrzeć

Testów nie należy się obawiać ani przed nimi stresować. Wystarczy przecież spojrzeć na nie trochę życzliwiej: pisząc test, sprawdzamy własną wiedzę i przez to siebie samych!


Pytanie: Jak szybko posprzątać pokój?


Ferenc Molnár, Chłopcy z Placu Broni (A Pál utcai fiúk, 1906/1907)

Bezokolicznik: potrafić

To nieprawda, że aby posprzątać szybko pokój, trzeba posiąść jakieś specjalne zdolności. Wystarczy tego mocno chcieć i skupić się na danej czynności. Spróbuj, z pewnością ty też to potrafisz!


Pytanie: Jak schudnąć?


Susan Coolidge, Po prostu Katy (What Katy did, 1872)

Bezokolicznik: wyglądać

Oczywiście, każdy z nas chciałby wyglądać zdrowo i atrakcyjnie. Ale co zrobić, kiedy zdarzy nam się przytyć o parę niechcianych kilogramów? Nic prostszego: zdrowa dieta i odrobina sportu - takie zasady znane były co najmniej od połowy XIX wieku i nawet ciocia Izzie popierała ruch na świeżym powietrzu.


Pytanie: Jak naprawić zepsutą pralkę?


Kate Douglas Wiggin, Rebeka ze Słonecznego Potoku (Rebecca of Sunnybrook Farm, 1903)

Bezokolicznk: przyjść

Na tym po prostu trzeba się znać. Najprościej zadzwonić po znajomego specjalistę i zapytać grzecznie, kiedy ów ekspert mógłby do nas przyjść i rzucić okiem na zepsutą maszynę.


Pytanie: Jak mieć więcej czasu na czytanie?



 Maria Susanna Cummins, Tajemnica Gerty (The Lamplighter, 1854)

Bezokolicznik: być

To pytanie zadaje sobie każdy miłośnik literatury, bo o czas na czytanie coraz trudniej. Ale są na to sposoby: nie marnować czasu na bezcelowe oglądanie telewizji, buszowanie po sklepach czy rozmowy o niczym. Ale w tych postawieniach trzeba być twardym i konsekwentnym. 


Wygląda na to, że jakoś sobie z tym wymagającym zadaniem poradziłem. W związku z tym, że muszę nominować do jego wykonania kolejną osobę, przekazuję pałeczkę wielbicielce prozy Montgomery Uchomisi - autorce wspaniałego i inspirującego Robótkowego blogu Uchomisia!


piątek, 17 lutego 2017

Co wiemy o Janinie Zawiszy-Krasuckiej?

W momencie, kiedy pięć miesięcy temu zamieściłem na swoim blogu artykuł zatytułowany „Kim była Rozalia Bernsteinowa?”, będący podsumowaniem poszukiwań na temat tej enigmatycznej tłumaczki autorstwa mojego i Agnieszki Maruszewskiej z blogu Pokrewne Dusze, kilkoro czytelników zaczęło prosić nas o przeprowadzenie podobnych śledztw w sprawie innych tłumaczy, którzy parali się translacjami prozy L.M. Montgomery: w ten sposób powstał już, opublikowany przez Agnieszkę, szkic biograficzny o Andrzeju Magórskim/Marcelim Tarnowskim, tłumaczu Ani z Wyspy, wydanej nielegalnie przez wydawnictwo braci Francuzów w Łodzi, następnie zaś wznowionej w trakcie II wojny światowej dla ludności cywilnej polskiego pochodzenia w Palestynie. Razem z Agnieszką trzymamy oczywiście rękę na pulsie i zgłębiamy dalej tę tematykę, poszukując i gromadząc malutkie – niestety – fragmenty informacji o interesujących nas literatach. Dziś postaram się podsumować zwięźle nasze dochodzenie w sprawie Janiny Zawiszy-Krasuckiej, zasłużonej tłumaczki cały czas wznawianych kolejnych części cyklu o Ani autorstwa Montgomery: Ani na uniwersytecie (1931), Doliny Tęczy (1936) oraz Rilli ze Złotego Brzegu (1936), ale także jej Historynki (1936).

Z początku nie zakładaliśmy, że również ta tłumaczka – wzorem Rozalii Bernsteinowej (będącej pseudonimem, jak podejrzewamy, Janiny Mortkowiczowej) czy wspomnianego Magórskiego/Tarnowskiego – wywodzić się będzie również z kręgów żydowskich; nasze mylne założenie szybko zostało sprostowane, kiedy natknęliśmy się na informację, iż współpracowała ona z reformatorskim tygodnikiem „Ewa”, kierowanym do kobiet żydowskich: jej nazwisko panieńskie w formie Janina Krasucka widnieje w stopce współpracowniczek redakcji. Poza tym, jakże nikłym, tropem wspominał o niej również Ludwik Krasucki, nieżyjący już wieloletni przewodniczący Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej, który mylnie przypisuje jej tłumaczenie Ani z Zielonego Wzgórza, pierwszej części cyklu Montgomery. Jest to jednak bardzo cenny trop, gdyż żydowskie pochodzenie pani Janiny poświadcza w tym wypadku nie jedynie sama zbieżność nazwisk. Agnieszka skontaktowała się z obecnym przewodniczącym stowarzyszenia, prosząc o jakiekolwiek informacje na temat pani Janiny; przeprowadził on – ku naszej ogromnej uciesze – rozmowę z wdową po panu Ludwiku, ta jednak nie przypomniała sobie jakichkolwiek rozmów tudzież wspomnień na temat interesującej nas osoby. Jakkolwiek rodzina Ludwika Krasuckiego osiadła w Warszawie, można zatem wnioskować, iż pani Janina również związana była z tym miastem.

Pierwsze tłumaczenia sygnowane są jeszcze jej nazwiskiem panieńskim; najwcześniejsze, jakie udało nam się odnaleźć, pochodzą z 1927 roku; dwa lata później pojawiają się już tłumaczenia sygnowane obojgiem nazwisk, domniemywać zatem można, iż w tym czasie pani Janina wstąpiła w związek małżeński (prawdopodobnie w roku 1928); pomocne w uściśleniu tych danych są zapowiedzi audycji radiowych z jej udziałem – tłumaczka była bowiem zapraszana do czytania bajek oraz prowadzenia programów autorskich skierowanych do dzieci i młodzieży – o tym więcej za chwilę.

Nazwisko tłumaczki prowadzi również do innego miejsca, które może być zupełnie błędnym tropem, należy jednak na wszelki wypadek o tym nadmienić: w szkole ludowej w Busku (okręg lwowski) działała bowiem nauczycielka o tym samym nazwisku, które pojawia się w lokalnej prasie zarówno w kontekście wykazu datków nauczycielskich jak również informacji o mianowaniach i przeniesieniach kadrowych. Nie jesteśmy jednak w stanie ustalić, czy ta osoba to interesująca nas tłumaczka prozy Montgomery, czy jest to po prostu zbieżność nazwisk.

Jako tłumaczka była Janina Zawisza-Krasucka aktywna w trzech obszarach: powieści popularnej, prasy (opowiadania) oraz teatru (dramaty); należy dodać, iż niektóre z powieści ukazywały się w odcinkach we współczesnej prasie, m.in. we wspomnianej „Ewie”: Dziewczęta Edny Ferber czy Wielkie serce ówczesnej królowej romansu (namiętnie wznawianej przez prywatne wydawnictwa po 1989 roku) Ethel M. Dell; wspomniany powyżej jej najwcześniejszy opublikowany przekład to Kobieta czy zegarek E. Tomy w czasopiśmie „Famulus”. Jej translacje były drukowane również w takich czasopismach jak „ABC – nowiny codzienne” (Siła telepatji[!] Arthura Lonsdale’a), „Naokoło świata” (Przygoda Wiery Arkadiusza Awerczenki , Gość z pod[!] 46 Alexandra Alexandra oraz Zdrada Christel Broehl Delhaes), „Świat” (Urlop Ossipa Dymowa, Mistrz Sztibicki Felicjana Uhlschmida oraz Najdroższe futro na świecie Marte Madeleine) czy „Tęcza” (Imitacja Barry’ego Paina). Jako tłumaczka dramatów przysłużyła się polskim teatrom spolszczeniem sztuk Harry’ego Jenkinsa (Kobieta i szmaragd), Leo Lenza (Perfumy mojej żony), Jerzego Kaisera (Dzień październikowy) oraz Siegfrieda Geyera (Skandal w Savoy’u[!]). Jak wykazują m.in. katalog Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Katalog Nukat, publikowała również pod pseudonimem, który brzmiał:  Jane Zawiska.

Na łamach prasy aktywna była również w „Moim pisemku”, zawiadywanym przez małżeństwo Arctów: zdarzało jej się popełnić krótkie artykuliki o tematyce przyrodniczej, jak chociażby popularyzatorski szkic o krokodylach. Była również główną redaktorką książeczek dla dzieci z serii „Biblioteczka książek radosnych” (przeznaczonych dla dzieci w wieku od 5 do 8 lat).

Artykuł o krokodylach do "Mojego pisemka"

Lista książek z serii "Biblioteczka książek radosnych" - aż cztery z nich opracowała nasza tłumaczka


Jako tłumaczka powieści była Janina Zawisza-Krasucka bardzo płodna: jej przekłady figurują zawsze jako translacje z języka angielskiego. Lista autorów, których tłumaczyła, byłaby bardzo długa, dlatego ograniczmy się do nazwisk, które dzisiejszy czytelnik może jeszcze kojarzyć: Zdobyte szczęście Edny Lyall (autorki Słowika irlandzkiego), Ci, co się bogacą oraz Teraz, później, kiedyś Berty Ruck, powieści romansowe wspomnianej Ethel M. Dell (m.in. Na skalistym wybrzeżu, Czarny rycerz – autorkę tę przekładali również Marceli Tarnowski i Maria Rafałowicz-Radwanowa), przygodowe powieści Rexa Beacha (Dziewczę z Dalekiej Północy, Pod 53 stopniem szerokości), powieści sensacyjne (Rada sprawiedliwych Edgara Wallace’a, Świadek w oknie Charlesa Barry’ego) oraz kryminały (Kobieta o dwóch nazwiskach, Tajemnica dworu Markenmore J.S. Fletchera). Jeśli chodzi o klasykę dla młodzieży, oprócz czterech dzieł Montgomery pani Janina spolszczyła również popularną powieść Angeli Brazil (Szkoła w słońcu aka. Złote szkolne czasy) oraz dwie powieści Eleanor H. Porter (Panna Billy, Pollyanna dorasta). Na pograniczu literatury romansowej i młodzieżowej plasuje się trylogia o Vivien aurostwa Williama Babingtona Maxwella (autora wyjątkowo popularnego w naszym kraju, którego również tłumaczyli Marceli Tarnowski oraz Maria Rafałowicz-Radwanowa; Vivien, Nowe życie Vivien, Zwycięstwo Vivien). Na uwagę zasługuje również fakt, iż Janina Zawisza-Krasucka ma wśród swoich tłumaczeń również bardziej uprzywilejowane nazwiska: Daniela Defoe (Robinson Krusoe: w podróży naokoło świata), Agathę Christie (Tajemniczy przeciwnik) czy Lewisa Carrolla (W zwierciadlanym domu – druga część przygód słynnej Alicji). Ostatnie odnotowane tłumaczenia ukazują się w 1939 roku.

Niektórzy autorzy, których dzieła przełożyła Janina Zawisza-Krasucka: Berta Ruck, Edgar Wallace, Ethel M. Dell, Eleanor H. Porter, William Babington Maxwell, Lucy Maud Montgomery


Istnieje również podejrzenie, iż Janina Zawisza-Krasucka mogła być autorką kilku książek dla dzieci, w tym m.in. sygnowanej jej nazwiskiem serii o Anielce (chodzi o wydane w 1934 trzy tomy krótkich powieści dla młodzieży zatytułowanych: Anielka w szkole, Anielka pracuje oraz Anielka w mieście). W znalezionych jednakże recenzjach autorstwa J. Matatowskiej mowa jest o „opracowaniu na podstawie niepodanej powieści” i za tą tezą opowiadamy się również my – w jednym z warszawskich antykwariatów udało nam się obejrzeć jeden z tomów tej trylogii i znaleźliśmy adnotację, iż jest to opracowanie; swoją drogą, bardzo ciekawe jest pochodzenie tego oryginalnego dziełka. Mylący tytuł sugerowałby kolejny klon słynnego cyklu Montgomery, jednak trylogia o Anielce opowiada o dziejach dziewczynki pochodzącej z klasy robotniczej, która po ukończeniu szkoły powszechnej podejmuję pracę w fabryce tkackiej, w ostatniej zaś części znajduje pracę w wielkim mieście w charakterze służącej oraz ekspedientki; cykl kończy się happy endem, w którym Anielka wychodzi za mąż za czeladnika Staśka, który następnie zostaje mianowany listonoszem.

Okładka drugiej części z trylogii o Anielce

Jak widać chociażby z powyższego przywołania wybranych tytułów jej przekładów, Janina Zawisza-Krasucka traktowała swą pracę translatorską bardzo poważnie, gdyż musiało ono stanowić źródło jej utrzymania. To z kolei tłumaczyłoby bardzo absorbujący fakt, iż kilka jej publikacji ujrzało światło dzienne we wspomnianym powyżej dzienniku „ABC” – ten istniejący bowiem w latach 1929–1939 związany z polskim ruchem narodowym periodyk był programowo antysemicki (kilkakrotnie wroga wymowa publikacji prowadziła do zaostrzenia cenzury i konfiskaty nakładów). Rodzina Krasuckich była zasymilowaną rodziną żydowską, widać do tego stopnia, iż redaktorzy owego dziennika nie zgłębiali pochodzenia publikowanej przez nich tłumaczki (oraz nie byli świadomi jej wcześniejszej działalności na łamach programowo żydowskiej „Ewy”), w przeciwnym bowiem razie jej publikacje nie ujrzałyby w nim światła dziennego.

Należy również wspomnieć o obecności Janiny Zawiszy-Krasuckiej w polskim radiu: z pomocą przychodzą tutaj zapowiedzi audycji zachowane w ówczesnej prasie. Pani Janina czytała m.in. bajki własne bądź z przekładów z angielskiego; zachowane są również tytuły innych jej audycji, takich jak „Majowy dzień” (mogło być to słuchowisko jej autorstwa), „Historia o… naleśniku” (bajka norweska), „Jak Miś, Ryś i Bryś wyjeżdżali na wakacje”, cykl audycji „Z naszej wsi”. W roku 1929 pani Janina wygłosiła również „felieton uzdrowiskowy” zatytułowany „Tam, gdzie Prądnik srebrny wstęgą płynie”. Znaleźliśmy również informację o tym, iż pani Janina nagrywała relacje z podróży z ramienia sprawozdawcy radiowego – czyżby była to jedna z jej funkcji? Pani Janina była również redaktorką „Świata kosmetycznego” – czasopisma dla kobiet z podtytułem „Higiena, fryzura, moda”.

Okoliczności śmierci pani Janiny są niejasne; jej żydowskie pochodzenie oraz niejako automatyczne skojarzenie z losami Marcelego Tarnowskiego, który zginął w obozie koncentracyjnym w Treblince, nasuwały najgorsze przypuszczenia. W prasie powojennej udało nam się natknąć na dwa ogłoszenia związane z osobą Janiny Zawiszy-Krasuckiej: jedno dotyczyło poszukiwań tłumaczki („Rzeczpospolita i Dziennik Gospodarczy”, 16.04.1947), drugie informowało o jej śmierci, która nastąpiła jeszcze przed Powstaniem Warszawskim („Życie Warszawy”, 27.04.1947).


Ogłoszenia prasowe z 1947 roku

W okresie powojennym, aż do roku 1989, jedynymi wznowieniami tłumaczeń Janiny Zawiszy-Krasuckiej były powieści z cyklu o Ani autorstwa L.M. Montgomery (przez wydawnictwo Nasza Księgarnia; tłumaczce tej błędnie przypisano przekład Ani z Avonlea z 1957, bowiem jest on autorstwa Rozalii Bernsteinowej). Dopiero otwarcie rynku księgarskiego na prywatne przedsiębiorstwa doprowadziło do wysypu wznowień tłumaczeń pani Janiny, głównie powieści przeznaczonych dla młodzieży: m.in. Historynki L.M. Montgomery, Złotych szkolnych czasów Angeli Brazil, dzieł Eleanor H. Porter, powieści romansowych Ethel M. Dell, Berty Ruck, Williama Babingtona Maxwella, sensacji Edgara Wallace’a oraz w ostatnich latach (2015) również kryminałów J.S. Fletchera. Aż dziw bierze, na ilu kartach tytułowych powieści popularnych możemy odnaleźć nawet dziś nazwisko tej zasłużonej tłumaczki!



Dopisek z dnia 14 marca 2017
Od czasu opublikowania artykułu o pani Zawiszy-Krasuckiej Agnieszka Maruszewska znalazła jeszcze kilka dodatkowych informacji o naszej tłumaczce. Dotyczą one głównie jej działalności teatralnej i radiowej.

W roku 1931 Teatr J. Słowackiego w Krakowie wystawił w jej tłumaczeniu sztukę Gyula Somogyi'a zatytułowaną Ojcowie Pauletty, w 1933 roku zaś tzw. Teatr dla dzieci w „Hollywood” odegrał Króla Naparstka – baśń sceniczną „ze śpiewami i tańcami” jej autorstwa.

Ojcowie Pauletty G. Somogyi'a w Teatrze Słowackiego w Krakowie

Co się zaś tyczy obecności pani Janiny w przedwojennym radiu (o którym szeroko wspominałem w artykule), dodać można informację, iż już w 1929 roku w „Polsce zbrojnej” ukazała się zapowiedź programu z jej udziałem – „Dzieci Warszawy Dziadkowi”.

Warto również wspomnieć o sporze sądowym dotyczacym Tajemnicy znachora, bedącej adaptacją scenariusza filmu o Krystynie – królowej szwedzkiej. Postawiono książce zarzut rozpowszechniania treści o charakterze pornograficznym!  Całe szczęście zarzuty zostały odrzucone.

Dodatkowe przekłady, które w ogłoszeniach prasowych udało się odnaleźć, to: Szary dom Jacka Laita, Księżniczka Otylja(!) oraz Wesołe przygody Arystydesa Pujol’a(!) Williama J. Locke’a, Dziedzictwo krwi Lewinsona (powieść o o antysemityzmie w Stanach Zjednoczonych) czy też Wielkie serce autorstwa ówczesnej królowej romansu, E.M. Dell (przedrukowywana odcinkami w czasopiśmie „Ewa”).

czwartek, 16 lutego 2017

Gwiazda przewodnia / Joan Gould

Dzisiejszym wpisem chciałbym otworzyć krótki poświecony powieściom dla młodzieży, których krótkie recenzje-reklamy pojawiły się w 6 grudnia 1930 roku w „Moim pisemku” (periodyku dla dzieci i młodzieży, wydawanych przez Michała Arcta, który był również wydawcą wspomnianych tytułów). Swego czasu Agnieszka Maruszewska, która odnalazła ów artykuł, zamieściła go na swoim blogu Pokrewne Dusze, co stanowiło dla mnie potwierdzenie, iż o tych tytułach należy nadmienić.


Dziś na warsztat biorę Gwiazdę przewodnią autorstwa Joan (właściwie Jeanie) Gould  - uroczą powieść, wydaną przez Arcta w roku 1919 (nazwisko autorki bywały niekiedy spolszczone, dlatego pojawia się ona również jako  Joanna Gould) w przekładzie zasłużonej tłumaczki literatury angielskojęzycznej, Zofii Hartinghowej (występującej również w formie Zofia Hartingh). Sama postać tłumaczki jest również bardzo zajmująca – dzisiejszym fanom ezoteryki i wszelkich nurtów filozoficznych z przełomu wieków znana może być jako autorka zbioru aforyzmów Ku światłu!: pokłosie myśli z niwy życia i ducha, wydanych również przez Arcta w 1935 roku. Hartinghowa jako tłumaczka pojawi się ponownie przy okazji innej pozycji reklamowanej w artykule, Słowik irlandzki.


Okładka pierwszego wydania amerykańskiego oraz V wydania polskiego


Wracając do tematu niniejszego wpisu: jako Polacy możemy czuć się uprzywilejowani z powodu, iż już nasze babki i dziadkowie mogli czytać Gwiazdę przewodnią w ojczystym języku; obok oryginału i translacji na język duński (Hvem er hun? [Kim ona jest?], 1913) to jedyna dostępna wersja tego dzieła. Wydana w roku 1872 jako Marjorie’s Quest powieść do literatury polskiej weszła niejako tylnymi drzwiami: jak stwierdzili nasi rodzimi sienkiewiczolodzy (w tym również Wiesław Kot), nasz największy pisarz dobry wielkiego realizmu zapoznał się z tym tytułem (wówczas oczywiście w oryginale) podczas pobytu w domu przyjaciółki, Teofilii Szumlańskiej. Dziełko amerykańskiej pisarki miało zachwycić autora Quo vadis do tego stopnia, iż postanowił napisać powieść w podobnym tonie dla młodzieży polskiej; według znawców W pustyni i w puszczy (1910–1911) relacje między Nel a Stasiem Tarkowskim miały być inspirowane nietypowym przedstawieniem więzów głównej postaci powieści, tytułowej (z początku kilkuletniej) Marjorie z nastoletnim Rexem. Jako ciekawostkę można dodać jeszcze fakt, iż piosenkę zespołu 2+1, która towarzyszyła pierwszej ekranizacji powieści z 1973 roku, zatytułowano właśnie Gwiazda przewodnia.

Jest to bardzo wciągająca, świetnie napisana opowieść o losach dorastającej dziewczynki, którą wichry losu miotają między różnymi ludźmi, środowiskami, domami, a jak się okaże również na samym końcu, wrogimi stronami w wojnie secesyjnej (1861–1865). Jest to kolejna historia o sierotce, która podbija serca bogatych państwa, na samym końcu zaś odnajduje swojego ojca, przez co potwierdzone jest jej wyższe pochodzenie; silną inspiracją do Jeanie Gould była więc, jak można bez trudu stwierdzić, powieść Marii Susanny Cummins, The Lamplighter (Latarnik [z Bostonu] aka. Tajemnica Gerty, 1854). Fabuła Gwiazdy przewodniej zawiera jednak zdecydowanie więcej zwrotów akcji niż, mimo wszystko bardziej realistyczna, powieść z połowy wieku; w wyniku upadku z okna bohaterka traci pamięć, przez co – przysposobiona ponownie przez środowisko żebraków – tworzy od nowa swą tożsamość: znana będzie ostatecznie pod trzema różnymi imionami. Rozwiązania współczesnych scenarzystów oper mydlanych i telenowel (w rodzaju tych południowoamerykańskich, ale również Mody na sukces) swój początek mają bowiem w dramatycznych zwrotach akcji teatru dramowego końca XVIII wieku oraz właśnie powieści popularnej wieku XIX: pod tym względem Gwiazda przewodnia mogłaby służyć za swoistą encyklopedię. Nagromadzenie wątków kryminalnych i sensacyjnych, wielokrotnie wykorzystywane elementy maskarady, a do tego wszystkiego pojawiająca się na samym końcu sceneria wojny domowej i trudny do rozplątania żmut losów Marjorie i Rexa-żołnierza na starym Południu tworzą iście wybuchową mieszankę. Co również nadaje powieści pewnych walorów edukacyjnych to fakt, iż odzwierciedla ona dość wiernie i malowniczo realia życia lat 50-tych i 60-tych XIX wieku na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych – opisy zarówno bogatych jak i biednych dzielnic metropolii takich jak Nowy Jork czy Filadelfia, odzwierciedlenie warunków podróży oraz rozrywek towarzyskich tamtych czasów z pewnością mogą poszerzyć horyzonty myślowe młodego (ale nie tylko) czytelnika. 


 
Polske wznowienia powojenne; z 1992: wydawnictwa Graf oraz Bellona, z 1995: Siedmioróg

Podejrzewam więc, iż wydana w 1919 roku Gwiazda przewodnia była niejako hołdem dla zmarłego trzy lata wcześniej w szwajcarskim Vevey Henryka Sienkiewicza. We wczesnych wydaniach (jak można zauważyć również w przywołanej recenzji-reklamie z „Mojego pisemka”) zachowano oryginalne imię bohaterki – Marjorie (w tekście pojawia adnotacja z fonetycznym brzmieniem tego imienia, Mardżi); w wydaniu z roku 1930 (co ciekawe, w tym samym roku – niekonsekwentnie – ukazała powyższa reklama) zmieniono je na bardziej swojskie Małgosia. To wydanie było podstawą dla nieocenionego gdańskiego Grafu, który wznowiło powieść w 1992 roku w serii „dziewczęcej”; kuriozalnie w tym samym roku swoją wersję wypuściło wydawnictwo Bellona, trzy lata później zaś także Siedmioróg. Były to pierwsze powojenne i jedyne wznowienia tej powieści; jest to zresztą jedyne jej dzieło, jakie ukazało się w naszym kraju, mimo iż zmarła w 1921 roku Gould napisała w sumie siedem tytułów.