niedziela, 23 lipca 2017

Janina Buchholtzowa – część dalsza (3)

Można by powiedzieć, ze o pani Janinie Buchholtzowej można by pisać bez końca… Szczególnie w obliczu wciąż nowych dokumentów, na jakie ja i Agnieszka Maruszewska z blogu Pokrewne dusze Maud natrafiamy. Ta część będzie jednak ostatnim wpisem poświęconym jej osobie na tym blogu – wszelkie nowe informacje mogą znaleźć się ewentualnie w dopiskach, które co jakiś czas będą aktualizować jej sporządzoną przez nas biografię.

Pierwszy raz o pani Janinie pisałem przy okazji premiery filmu Azyl i pod wpływem lektury książki-reportażu Diane Ackerman, na którym oparty został jego scenariusz – pojawiła się tam postać znajomej nam tłumaczki literatury młodzieżowej jako konspiratorka wojenna, pomagająca Żydom, sama pracując po tzw. aryjskiej stronie. Kolejny, obszerniejszy wpis – sporządzony w lwiej części przez Agnieszkę – dotyczył wszelkich informacji na temat pochodzenia i życia pani Janiny, które pieczołowicie, w ciągu ponad dwóch miesięcy, zbieraliśmy. Ten ostatni chciałbym poświęcić przede wszystkim powojennym losom pani Buchholtzowej – wiemy o nich dość niewiele, jednak ze strzępków informacji spróbujemy sporządzić pewien rodzaj dokumentacji jej życia w tym okresie.

Okładka wspomnień Jana Sztaudyngera pt. Chwalipięta, czyli Rozmowy z Tatą

Odnalezienie grobu pani Janiny we Wrocławiu potwierdziło daty jej urodzin i śmierci (30.04.1893–26.07.1969) – zgodnie z ich rachunkiem pani Janina zmarła ukończywszy 76 rok życia. Data śmierci potwierdza się z datą opublikowaną w wielokrotnie wznawianych wspomnieniach Jana Sztaudyngera zatytułowanych Chwalipięta, czyli Rozmowy z Tatą (jako ich współautorka widnieje na okładce również Anna Sztaudyngerowa-Kaliszewicz). W rozdziale zatytułowanym Pani Janina natrafiamy na następujący opis bliskiej poecie osoby:
Pani Janina Buchholtz, jedna z najbardziej czarujących istot, jakie w życiu spotkałem ,mawiała: „Smutno, gdy w kieszeni płótno”. 
Wszystkie jej wypowiedzi cechowała prostota, a zarazem dosadność. O antykwariacie „Słowo” w Łodzi, w którym urzędowało dwóch świetnych księgarzy, mówiła: „Bracia Słowianie”. Miała najmądrzejsze oczy i maleńkie usta. I ogromne poczucie poezji. Tom <<Strofy wrocławskie>> powstał w wyniku Jej inspiracji, Jej natchnienia. W wyniku spacerów z Nią po zrujnowanym Wrocławiu. Umiała dostrzec i zaobserwować mnóstwo rzeczy, które na ogół uchodziły uwagi. Jako członek organizacji „Żegota” wielu Żydom ocaliła życie. Słaba, bezbronna psychicznie jak dziecko, pozwalająca się krzywdzić bez słowa protestu, niosła w tym strasznych czasach pomoc innym. Była córką Jana Blocha i wnuczką wielkiego finansisty, słynnego w świecie z bogactwa. Jej ciotki to: Kościelska z Miłosławia, Władysławowa Weyssenhoffowa i Kostanecka, żona prezesa Polskiej Akademii Umiejętności. […] Pani Buchholtzowa umarła w ubiegłym roku. Nie mogę się z tym pogodzić. Och, jak smutno…

W przypisie zaś czytamy: Janina Buchholtz (zmarła w 1969 r.) – psycholog, żona profesora Politechniki Łódzkiej, Jana Buchholtza.

Ten fragment rzuca ciekawe światło na kilka faktów z życia pani Janiny: po pierwsze pojawia się Łódź, która po wojnie była jej miejscem zamieszkania  - być może dlatego, iż jej mąż faktycznie objął stanowisko na uruchomionej po wojnie Politechnice Łódzkiej – Jan Buchholtz był kierownikiem Katedry Mechaniki. W wykazie tłumaczy przysięgłych opublikowanym w „Dzienniku urzędowym wymiaru sprawiedliwości” (Warszawa, 30.09.1954) pojawia się nawet adres zamieszkania pani Janiny – ulica Żeromskiego 115/2, przy czym podane jest, że tłumaczy ona z angielskiego, francuskiego i niemieckiego. Mieszkanie znajdowało się praktycznie na terenie parku im. Józefa Poniatowskiego, vis-à-vis budynku Politechniki Łódzkiej; obecnie w budynku mieści się Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 im. Karola Wojtyły.

 Ciekawy jest bardzo Wrocław, po którym pani Janina spaceruje z młodszym poetą – wiemy, że w końcu tam miał miejsce jej pochówek. Zmarła niedługo po swoim mężu (według znalezionego przez nas nekrologu przeżyła go jedynie o cztery miesiące – zmarł on 23.03.1969 roku), pochowana jest jednak samotnie – z jakiego powodu? I dlaczego właśnie we Wrocławiu – czy takie było jej życzenie? Czy oprócz spacerów ze Sztaudyngerem była w jakikolwiek inny sposób związana z miastem nad Odrą? Z nekrologu męża wiemy również, że Jan i Janina mieli córkę.

Klepsydra zawiadamiająca o śmierci i pogrzebie Jana Buchholtza

Kolejną ciekawą informacją, jaką przynosi nagrobek pani Janiny, jest jej tytuł naukowy: mgr. W jednym z opracowań pojawia się informacja, że napisała ona pracę doktorską o przesądach. Czy jest to jedynie błąd (mogło to dotyczyć pracy magisterskiej), czy po prostu pracy nie obroniła?

Wiemy również, że miała po wojnie kontakty z Julianem Tuwimem – z polecenia Jana Sztaudyngera właśnie. Kto wie, być może bywała w willi Tuwima w warszawskim Aninie przy ulicy Zorzy 19?

Jan Sztaudynger był również teoretykiem lalkarstwa – dziedziny sztuki, która w latach powojennym była wspierana przez państwo w celu przywrócenia dzieciństwa pokoleniu, które straciło je w wyniku wybuchu II wojny światowej. Sztaudynger zajmował się teatrem lalek jeszcze w latach przedwojennych. W „Monitorze Polskim” (16.05.1947) widnieje oficjalna informacja o powołaniu „Towarzystwa Przyjaciół Teatrów Lalek” z siedzibą w Łodzi; wśród nazwisk założycieli, obok Jana Sztaudyngera, Jerzego Zaruby (który również po wojnie mieszkał w Aninie, w sąsiedztwie Tuwima), Hanny Januszewskiej, Zygmunta Kałużyńskiego i Mieczysława Jastrunia widnieje również nazwisko: Janina Buchholtzowa. Po wojnie Sztaudynger redagował i pisał teksty do czasopism zajmujących się właśnie tą tematyką: zapewne z tego powodu jeden z tekstów, który został w nich opublikowany (A. Fiedotow, Anatomia lalki-aktora, „Teatr Lalek”, 1950) został przetłumaczony przez panią Janinę.

Ciekawym tropem dotyczących jeszcze lat wojennych pani Janiny jest są spisane przez nią wspomnienia na temat obozu koncentracyjnego w Treblince. Skądinąd wiemy, że zginął tam Marceli Tarnowski (pseud. Andrzej Magórski) – czy jest możliwe, że się tam spotkali? Czy było to w tym samym czasie, w którym trafił tam Janusz Korczak z dziećmi z Domu Sierot? Zdaje się, że było to jednak później, może pod sam koniec wojny, skoro wiemy, jak bardzo pani Janina zajęta była swoją konspiracyjną pracą w Warszawie w biurze przy Miodowej. Dokument zachował się i jest dostępny w Internecie w formie maszynopisu – jej opis skupia się przede wszystkim na funkcjonowaniu machiny śmierci, jaką był ten położony niewiele ponad 100 kilometrów od Warszawy obóz zagłady…

Według telawiwskiej Organization of Partisans Underground And Ghetto Fighters pani Janina urodziła się w Łowiczu, podana jest natomiast błędna data urodzin. Faktem, który przemawia jednak na rzecz tego, iż chodzi o tę samą osobę, jest jej zawód: psycholożka. W sieci dostępne są również weksle, które wystawiała pani Janina różnym osobom – widnieje na niej imię i nazwisko oraz kwota pieniężna, data wydania weksla i oczywiście charakterystyczny podpis pani Janiny – „JB”.

Przykładowy weksel wystawiony ręką Janiny Buchholtz, z dnia 12.05.1944

W anonimowym donosie z 23 czerwca 1944 (co wyklucza jej obecność w obozie zagłady w Treblince w tym czasie) pojawia się adres zamieszkania pani Janiny – ul. Leszno 94. Autor donosu, członek Polskiej Partii Robotniczej, ostrzega w nim, że szpiedzy z Narodowych Sił Zbrojnych infiltrują informacje dotyczące tajnej działalności PPR w biurze Janiny Buchholtz przy Miodowej 11. Donos zarzuca również, iż wymieniona w nim Janina Buchholtz pobiera z kasy PPR duże kwoty pieniężne za ratowanie życia Żydom (za dziecko 2000, za dorosłą osobę 6000 złotych).

Nieistniejąca dziś kamienica przy Miodowej 11, gdzie pani Janina miała swoje biuro

W związku z jej działalnością w czasach wojny pozostaje jeszcze jedna ciekawa kwestia – jej wyglądu. W raportach z czasów I wojny światowej, kiedy jeszcze jako panna, Janina Blochówna, była łączniczką, podkreślana jest jej wyjątkowa uroda, która miała jej pomóc w konspiracyjnej działalności; Janina miała wtedy około 22 lat. W 1942 roku, w czasie likwidacji tzw. Małego Getta, pani Janina miała lat 49. W przytaczanych już wcześniej opisach pojawia się jednak jako staruszka, chodzi w dziwnych, obszernych chałatach oraz w nietypowych, podwiązywanych kapeluszach – wystarczy chociażby sięgnąć do świadectwa przedrukowanego przez Ackerman. A była przecież kobietą w wiek średnim! Stąd też moja hipoteza, iż ta jej stylizacja na staruszkę była jedynie kamuflażem – i to dość udanym, zważywszy na rezultaty jej działalności. Może pod kapeluszami i w fałdach szerokich szat transportowała nielegalne dokumenty albo i całe ich teczki? Na podobną ekscentryczną staruszkę w końcu nikt na ulicy nie zwracałby specjalnej uwagi, ani nie podejrzewał jej o konspiracyjną działalność…

Janina Buchholtz (konspiracyjne nazwisko: Bukolska [tu napisame z błędem: "Buskolska"]) jako Sprawiedliwa wśród Narodów Świata; jej nazwisko figuruje na Ścianie Honoru przy jerozolskim instytucie Jad Waszem.

czwartek, 22 czerwca 2017

Janina Buchholtzowa - część dalsza (2)

postaci pani Janiny pisałem już w kwietniu, kiedy natknąłem się na jej nazwisko – znane mi z lektur wielu przetłumaczonych przez nią powieści – w powieści-dokumencie Azyl autorstwa Diane Ackerman, wznowionej przy okazji premiery filmu, będącego jej ekranizacją. Mimo wzmianek o niej, na jakie natrafiła zarówno autorka tego dzieła, jak i my – świadectwa zebrane w pozycji Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939–1945 pod redakcją Władysława Bartoszewskiego i Zofii Lewinówny – postać pani Janiny nie została nigdy do końca opisana (nigdzie nie pojawiały się daty urodzenia i śmierci oraz informacje dotyczące jej pochodzenia jak i losów powojennych). Chociażby z tych powodów pojawiło się u nas – u mnie oraz u Agnieszki Maruszewskiej z Pokrewnych Dusz Maud) poczucie, że nie została jej oddana należna cześć. Mnóstwo godzin i dziesiątki źródeł, które znaleźliśmy i przewertowaliśmy, dopomogły nam w znalezieniu odpowiedzi na niektóre z najbardziej nurtujących nas pytań. Przedstawiamy zatem obszerny życiorys pani Janiny Buchholtzowej z istotnym uwzględnieniem jej pochodzenia – niektóre fakty mogą być z pewnością zaskakujące.

Janina Buchholztowa pochodziła z rodziny Blochów, której potęgę (choć właściwie krótkotrwałą) zbudował jej dziadek – Jan Gottlieb Bloch. Jego postać powoli wyłania się z zapomnienia, dzięki Fundacji im. Jana Blocha propagującej idee i inicjatywy mu przyświecające. Jan Gottlieb Bloch urodził się w 24 czerwca 1836 roku w Radomiu jako siódme dziecko Selima i Fryderyki Blochów – w rodzinie o żydowskich korzeniach, która trudniła się przemysłem tekstylnym. Swoją karierę rozpoczął jako 14-letni praktykant w warszawskim kantorze Toeplitzów. Rok później przyjął wyznanie ewangelicko-reformowane. Było to w tym czasie powszechną praktyką – społeczność żydowska stanowiła ówcześnie mniejszość pozbawioną praw obywatelskich i wiele rodzin decydowało się na konwersję jako sposób na asymilację ze społeczeństwem polskim. Kiedy wyjechał do Petersburga, rozwinął działalność przy budowie kolei, czym zapisał się w historii jako „król kolei”. Podczas pobytu w Rosji, zaręczył się z Emilią Julią Kronenberg – córką słynnego moskiewskiego lekarza (neofity-katolika, z nadanym przez cara szlachectwem) i bratanicą Leopolda Kronenberga – potentata finansowego Królestwa. Ich ślub odbył się 30 sierpnia 1862 roku w Warszawie, w kościele p.w. św. Krzyża.

Jan Bloch i jego żona, Emilia z Kronenbergów
(fot.: Mówią wieki, 2015, 12)

Podpisy pod aktem ślubu Jana i Emilii;
ich świadkami byli stryjowie Emilii: Leopold i Władysław Kronenbergowie
(fot.: szukajwarchiwach.pl)

Małżeństwo to otwierało przed nim wiele możliwości, ale rozpoczęło też wielką rywalizację o pozycję i finanse na linii Bloch – Kronenberg, zwłaszcza przy rozbudowie kolei. Konflikt zakończył się zasadniczo zwycięstwem Blocha. Jako pokłosie swej działalności na tym polu, wydał książkę zatytułowaną Wpływ dróg żelaznych na stan ekonomiczny Rosji, nagrodzoną na I Kongresie Geograficznym w Paryżu. Uzupełnienie opracowania o koleje polskie przyniosło Blochowi stanowisko radcy stanu i szlachectwo (herbu Ogończyk Odmienny).

„Pałac Blocha”, przy Marszałkowskiej 154
(fot.: www.warszawa1939.pl)

Bloch aktywnie działał w sferze przemysłowej i finansowej: był współzałożycielem Banku Handlowego i Warszawskiego Towarzystwa Ubezpieczeń, prezesem Komitetu Giełdy Warszawskiej, zasiadał w radach Zgromadzenia Kupców i Towarzystwa Kredytowego, był też właścicielem wielu zakładów przemysłowych. Uczestniczył także w utworzeniu Biura Statystycznego i Politechniki Warszawskiej. W 1897 nabył majątek w Łęcznej koło Lublina.

Jan Gottlieb Bloch prowadził nie tylko działalność gospodarczą, ale i społeczną – od zaangażowania w projekt skanalizowania Warszawy, przez kasy emerytalne dla pracowników kolei, po domy ludowe krzewiące kulturę wśród biedniejszych warstw społeczeństwa. Był również uznanym filantropem, a o celach dobroczynnych nie zapomniał także w swoim testamencie. Jedną z większych zasług, których ukoronowania już się nie doczekał, była działalność na rzecz pokoju. W swoim kilkutomowym dziele Przyszła wojna pod względem ekonomicznym, technicznym i politycznym dowodził, że ewentualny konflikt będzie miał skalę wojny totalnej, która przyniesie destrukcję we wszystkich aspektach funkcjonowania państw. Argumentował za zatrzymaniem wyścigu zbrojeń i pokojowym rozwiązywaniem konfliktów. Aktywnie uczestniczył w zwołanej w Hadze konferencji pokojowej oraz zainicjował powstanie w Lucernie Muzeum Wojny i Pokoju, które nie przetrwało Wielkiej Wojny, która jednak nadeszła... Ówczesny rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego wysunął kandydaturę Blocha do pokojowej nagrody Nobla. Niestety, Jan Gottlieb Bloch nie doczekał się rozstrzygnięcia jej – zmarł krótko przed tym, w styczniu 1902 roku.

Strona tytułowa Przyszłej wojny
(fot.: CBN Polona)

Muzeum Wojny i Pokoju w Lucernie
(fot.: www.digitalhistoryproject.com)

Z małżeństwa z Emilią Kronenberg doczekał się piątki dzieci: Marii Katarzyny, Henryka Jana, Aleksandry Emilii, Emilii i Janiny Marii.

Henryk Jan Bloch
(fot.: "Hejnał", 1938, 10[6])

Henryk Jan urodził się 22 grudnia 1866 roku w Warszawie. Tutaj uczęszczał do gimnazjum realnego, a maturę zdał w Rewlu (dzisiejszy Tallin); studiował w Dorpacie i Lipsku. Początkowo, jeszcze za życia ojca, prowadził część rodzinnych interesów, odbył także praktykę w majątku Chłapowskich. Henryk poślubił Izabelę Antoninę Wodzińską, która wywodziła się z kujawskiej rodziny magnackiej Wodzińskich herbu Jastrzębiec. Macochą jej matki była Emilia z Niemojowskich, której ojciec, Ludwik Michał Niemojowski, był uznanym nowelistą, dramaturgiem i etnografem. Ślub Henryka z Izabelą odbył się 8 stycznia 1892 roku we Włoszczowej. Rok później na świat przyszła córka, Janina Katarzyna, późniejsza Janina Buchholtz.

Henryk Bloch, po swoim ślubie, otrzymał w zarząd majątek w Łęcznej, w którym pomagał ojcu prowadzić znaczne uprawy roślin (Jan Bloch specjalizował się też w wyprowadzaniu nowych odmian), racjonalne hodowle i przetwórstwo rolne. Założył tam stadninę koni, których hodowla była jego pasją (stadnina ta zdobyła wiele prestiżowych nagród). Był też właścicielem majątku w Skąpem, w powiecie koneckim, w którym prowadził gorzelnię. To właśnie w Skąpem urodziła się córka Henryka i Izabeli. Syn Jana Gottlieba Blocha nie odziedziczył po nim niezwykłego talentu do interesów, a po jego śmierci, jako dziedzic ojcowskiej fortuny, w zasadzie nie kontynuował także jego prac na polu naukowym czy społecznym. Długi Henryka (głównie hazardowe) poważnie uszczupliły rodzinne finanse. Majątek w Łęcznej poddano licytacji, z której został wykupiony przez matkę, Emilię Bloch –  nie chciała ona dopuścić do jego utraty. Rodzina odsunęła Henryka od prowadzenia schedy po Janie Blochu, co było powodem poróżnienia i jego wyjazdu poza granice kraju w 1905 roku. Przebywał m.in. w Paryżu, Argentynie, Brazylii. Istnieją źródła, z których wynika, że w Wiedniu był właścicielem Domu Bankowego (przedstawicielstwo było w Krakowie), a także składu win w Drohobyczu. Podczas pobytu w Ameryce Południowej zainteresował się spirytyzmem i teozofią, czemu towarzyszyła wzmożona religijność. W 1914 roku wrócił do kraju i osiedlił się w okolicach Pruszkowa. Od 1920 mieszkał w Warszawie, gdzie pracował jako tłumacz, utrzymywał się też ze środków pochodzących z jego części majątku (nie żyła już wtedy jego matka i najstarsza siostra). W tym okresie rozwinął działalność w strukturach Towarzystwa Studiów Ezoterycznych – wygłaszał odczyty o tematyce z zakresu okultyzmu, ezoteryki i własnych doświadczeń mistycznych, które cieszyły się liczną publicznością. W Instytucie Wiedzy Hermetycznej w Warszawie wykładał filozofię ezoteryzmu. Henryk Jan Bloch zmarł 9 maja 1938. Pozostawił po sobie kilkanaście nieopublikowanych prac oraz jedną książkę, Mistrz Mówi – Kultura Miłości, wydaną w rok po jego śmierci.

Córka Henryka, Janina Blochówna, ukończyła w 1910 roku krakowskie liceum Heleny Kaplińskiej (krewnej Kazimierza Przerwy-Tetmajera). Naukę prowadziła w trybie eksternistycznym, a egzamin dojrzałości zdała z wyróżnieniem.

Nie dotarliśmy do źródeł, które by dokumentowały relacje pomiędzy ojcem a córką. Możliwe, że Janina mogła pozostawać pod wpływem światopoglądu ojca i jego zainteresowań duchowych, bowiem kilka ze źródeł wspominających jej postać, zaznacza, że była teozofką. Janina należała do wielkoziemiańskiej grupy teozofów, w szeregach której znajdowała się również jej matka. Grupa ta po 1913 roku, podobnie jak część ówczesnego środowiska teozoficznego, związała się z ruchem niepodległościowym. W historii odradzającej się wraz z wybuchem I wojny światowej Polski, Janina Blochówna zapisała się jako kurierka, która w sierpniu 1914 roku dostarczyła z Krakowa do Warszawy (do polityków nielegalnego wówczas Zjednoczenia Organizacji Niepodległościowych) wiadomości o utworzonych właśnie: Legionach Polskich i Naczelnym Komitecie Narodowym (NKN). Dokumentem, który przewiozła, były wycinki z "Czasu", zawierające uchwały tych struktur. Michał Sokolnicki, sekretarz NKN, tak wspomina to wydarzenie:

Zażądałem od niej przewiezienia do Warszawy wiadomości o utworzeniu Naczelnego Komitetu i Legionów. Z uwagi na jej wiek i urodę, zabroniłem przewozić numeru gazety i kazałem nauczyć się dokumentów, wraz z podpisami, na pamięć i dostarczyć je Arturowi Śliwińskiemu w Warszawie. Blochównę odwieźliśmy obydwaj ze Sławkiem do Jędrzejowa i tam pozostawiliśmy własnemu losowi: miała próbować przedostać się między Częstochową a Piotrkowem poza linię rosyjską. Jak się dowiedziałem później, po niedługim błądzeniu udało się jej przejść w okolicach linię bojową, a po tym juz łatwo dojechać do Warszawy w czasie nadzwyczaj krótkim. Przywiozła do stolicy pierwszą wiadomość o utworzeniu Legionów. Instrukcje moje przekroczyła w jednym wypadku: przewiozła mydełko owinięte w wycinek z „Czasu” z proklamacjami narodowymi. Wydało jej się rzeczą konieczną: a nuż jej nie uwierzą. (za: Molenda, 1980)

W źródłach dotyczących II wojny światowej, Janina Buchholtz określana jest jako psycholog (również ona sama pisze tak o sobie w swoich relacjach) – nie dotarliśmy jednak do materiałów, które wskazywałyby, gdzie ukończyła studia w tym kierunku (w 1947 roku opublikowała w "Służbie Społecznej" artykuł Instytut Higieny Psychicznej – czy mogła kształcić się w strukturach Instytutu?). Jedna z prac, które przetłumaczyła, Znajomość człowieka, dotyczy właśnie zagadnień psychologii. W swoich poszukiwaniach natknęliśmy się natomiast na wzmiankę, że obroniła tytuł doktora rozprawą na temat przesądów (czy mogło to być nawet już po II wojnie światowej? Istnieją źródła, wg których w styczniu 1958 roku, na forum Łódzkiego Towarzystwa Humanistycznego, przedstawiła odczyt zatytułowany Przesądy ludzi wykształconych).

Janina Blochówna poślubiła Jana Buchholtza. Pobrali się w 29 sierpnia 1919 roku Warszawie, w kościele p.w. św. Aleksandra. Ich świadkami byli znani artyści malarze: Kazimierz Stabrowski (również teozof) i Franciszek Siedlecki. Jan Buchholtz był inżynierem – w późniejszych latach zasłużonym profesorem Politechniki Łódzkiej. Mieli jedną córkę.

Akt ślubu Janiny Bloch i Jana Buchholtza
(fot.: geneteka.genealodzy.pl)

Janina Buchhholtzowa była aktywną działaczką na polu społecznym i oświatowym. Należała do Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet – stowarzyszenia feministycznego popierającego politykę Józefa Piłsudskiego. Wchodziła w skład jednego z Zespołów Rodziców (organizowanych przy ośrodkach terenowych „Zrębu” – zrzeszenia skupiającego się wokół kwartalnika o takiej samej nazwie, propagującego ideę tzw. wychowania państwowego). Pisała artykuły poświęcone wychowaniu szkolnemu dzieci:
  • Stosunek domu do pracy szkolnej dziecka,
  • Jeszcze o grzechach szkolnych,
  • Osiedle jako teren współpracy rodziców ze szkołą (na ten temat wygłosiła również referat na jednym z zebrań zespołów szkół posiadających osiedla, co zostało odnotowane w "Przeglądzie Pedagogicznym")
  • Instytut Higieny Psychicznej

Janina Buchholtzowa napisała również artykuł o twórczości Rabindranatha Tagore (zdobywcy literackiej Nagrody Nobla), który ukazał się w "Bluszczu" w 1922 roku.

Poza działalnością społeczną, Janina Buchholtzowa zajmowała się tłumaczeniami. Bibliografia przekładów jej autorstwa liczy około 30 pozycji:

rok wydania
tytuł
autor
1922
Rozbitki
Rabindranath Tagore
1922
Jego majestat, dzidziuś
Rabindranath Tagore
1929
Sandi, twórca królów
Edgar Wallace
1929
Gniazdo występku
Edgar Wallace
1929
Pam
Betsey von Hutten zum Stolzenberg
1930
Człowiek, który kupił Londyn
Edgar Wallace
1930
Bratnie dusze
Betsey von Hutten zum Stolzenberg
1930
Trefniś królowej
Ethel May Dell
1931
Księżniczka wrzosów
Eugenia Marlitt
1931
Zamknięte wrota
Ethel May Dell
1931
Lampa na pustyni
Ethel May Dell
1931
Krwawe kamienie
Ethel May Dell
1931
Dzieje jedynaka
Juliana Horatia Ewing
1932
Panienka ze starego młyna
Eugenia Marlitt
1932
Żelazne kraty
Ethel May Dell
1932
Strażnik wrót
Ethel May Dell
1932
Janka i Janek
Louisa May Alcott
1932
Różyczka
Louisa May Alcott
1933
Hrabianka Gizela
Eugenia Marlitt
1933
Milcząca potęga
Robert Smythe Hichens
1933
Zwycięstwo prawdy
Robert Smythe Hichens
1933
Władca
Ethel May Dell
1933
Daphne Adeane
Maurice Baring
1933
Latarnik
Maria Susanna Cummins
1935
Jej podwójne życie
Berta Ruck
1936
Szlakiem orła
Ethel May Dell
1948
Znajomość człowieka
Alfred Adler
1951
Saperzy
Nikita Klement'evič Stečišin

Nie jest to bynajmniej koniec opowieści o pani Janinie – wkrótce pojawi się kontynuacja, opisująca jej losy powojenne (ze względu na ogrom materiału wydawało się logiczne podzielić go na kilka części). Należy jednak dodać, że przed samym zebraniem wszystkich tych danych zdarzyła się rzecz niezwykła – trafiliśmy bowiem na informację dotyczącą miejsca pochówku pani Janiny. Okazało się, że leży ona na Cmentarzu Parafii Rzymskokatolickiej Świętej Rodziny przy ulicy Smętnej we Wrocławiu. Prawdziwym zrządzeniem losu był fakt, iż nastąpiło to dosłownie na kilka dni przed moją od dawna już zaplanowaną wizytą w tym mieście – plan znalezienia więc owego miejsca mógł zostać urzeczywistniony. Nie było to łatwe zadanie, jednak zakończyło się sukcesem – poniżej prezentuję zdjęcie jej płyty nagrobnej. W jaki sposób pani Janina trafiła w końcu do Wrocławia pozostaje wciąż zagadką – wiadomo, że lata powojenne spędziła wraz z rodziną w Łodzi, gdzie – jak wspomnieliśmy – na Politechnice pracował jako wykładowca jej mąż. Płyta nagrobna nie zawiera żadnych informacji dotyczących jej działalności z czasów wojennych, jednak grób wygląda na zadbany. Jakże dziwi jednak fakt, że pamięć o tak wspaniałej, wyjątkowej i dobrej osobie nie jest w żaden sposób czczona w dzisiejszych czasach. Być może nasze poszukiwania i prezentowane tutaj ich rezultaty zmienią kiedyś ten stan rzeczy…

(fot. Michał Fijałkowski)

Składamy serdeczne podziękowania dla Pana Krzysztofa Jakubca i Pana Leszka Mili za ich pomoc w poszukiwaniach materiałów źródłowych.


Bibliografia:
  • Wspomnienie pozgonne Ś. p. Jan Gotlib Bloch, „Przegląd Techniczny”, 1902, 3:32
  • Żor Andrzej, Jan Gottlieb Bloch – król polskich kolei, „Mówią wieki”, 2015, 12:12-15
  • Wiścicki Tomasz, Kolej fabryczno-łódzka: krótka, ale ważna, „Mówią wieki”, 2015, 12:16-19
  • Szczepańska Ewa, Testament Jana Gottlieba Blocha, Mówią wieki, 2015, 12:20-23
  • van de Dungen Peter, Jan Bloch i pierwsza Pokojowa Nagroda Nobla, „Mówią wieki”, 2015, 12:24-26
  • Polaczek Leon, Spis rodzin szlachty polskiej, Kraków, [1893-1894], 41
  • Reychman Kazimierz, Szkice genealogiczne, Warszawa, 1936, 26-27
  • Wspomnienie pośmiertne, „Hejnał”, 1938, 10(6):333-334
  • Leśniewska J. Ewa, Stado pełnej krwi i stajnia wyścigowa Stanisława Sonnenberga w Kijanach (1893-1905), w „Studia łęczyńskie” tom I, Łęczna 2002, 55-73
  • Molenda Jan, Piłsudczycy a Narodowi Demokraci 1908-1918, Warszawa, Książka i Wiedza, 1980, 196
  • Piwowarczyk Mirosław, Działania Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet na rzecz pomocy rodzinie, „Wychowanie w Rodzinie”, 2013, 1:1-23
  • Lachowicz Małgorzata, Znaczenie kwartalnika "Zrąb" w tworzeniu koncepcji wychowania państwowego, „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej”, 1992, 31(2):5-13
  • Jakubiak Krzysztof, Organizacje rodzicielskie i instytucjonalne formy współpracy domu i szkoły w Królestwie Polskim oraz w okresie II Rzeczypospolitej, „Studia pedagogiczne”, 1992, 18: 1-15
  • Tuwim Julian, Listy do przyjaciół-pisarzy, Czytelnik, Warszawa, 1979
  • Hass Ludwik, Ambicje, rachuby, rzeczywistość: wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej. 1905-1928, Warszawa, PWN, 1984
  • „Tygodnik Ilustrowany”, 1934, 36:705-707
  • „Nowa Reforma”, 1910, 292:2
  • „Przegląd Pedagogiczny”, 1936, 7:14
  • „Bluszcz”, 1922, 14:110-111
Strony internetowe:
  • warszawa1939.pl
  • digitalhistoryproject.com/2012/06/jean-de-bloch-museum-of-peace-and-war.html
  • genealogia.okiem.pl/forum/viewtopic.php?t=14851
  • geneteka.genealodzy.pl
  • szukajwarchiwach.pl
  • pilczyca.org/?p=133/
  • blog.czajkus.com/2014/05/07/rektyfikacja-skapska-mniszewska/
  • books.google.pl/books?id=T5JgAAAAMAAJ&q=%22Przes%C4%85dy+ludzi+wykszta%C5%82conych%22&dq=%22Przes%C4%85dy+ludzi+wykszta%C5%82conych%22&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwjrtrWKtrPUAhUGwxQKHY-6DWMQ6AEILzAD (odczyt o przesądach)

czwartek, 27 kwietnia 2017

Ewa Fiszer

Razem z Agnieszką z Pokrewnych Dusz tropiliśmy przez ostatnie miesiące życiorysy przedwojennych tłumaczy prozy L.M. Montgomery – Rozalii Bernsteinowej, Marcelego Tarnowskiego (vel Andrzeja Magórskiego), Janiny Zawiszy-Krasuckiej, Marii Rafałowicz-Radwanowej. Z naszych ostatnich dyskusji wokół pozostałych już – nielicznych – osób, które w dawniejszych czasach przekładały twórczość autorki Ani z Zielonego Wzgórza, wyłoniła się następująca kwestia: kto ze współcześniejszych tłumaczy (chodzi o okres po 1989 roku) jest jeszcze aktywny zawodowo. W ten sposób dyskusja zeszła na osobę pani Ewy Fiszer, która zmarła w roku 2000. Postanowiliśmy wgłębić się w jej życiorys i natrafiliśmy na zaskakujące fakty, których znalezienia żadne z nas się nie spodziewało. Oto, co udało nam się zebrać...

O Ewie Fiszer podstawowe informacje znaleźć możemy chociażby na Wikipedii. Urodziła się w Warszawie w 1926 roku, zmarła również tutaj w 2000. Z wykształcenia była polonistką; pisała wiersze, jako poetka wydała dwa tomiki (pierwszy – powojenny – już w 1949 o znamiennym tytule Doświadczenia; kolejny ukazał się dopiero w okresie stanu wojennego [1982] i był zatytułowany Trzecia rano). Świetna znajomość trzech języków obcych – angielskiego, francuskiego oraz rosyjskiego – umożliwiła jej pracę tłumaczki, którą rozpoczęła już w 1950 przekładem poezji Nazima Hikmeta (w 1954 roku w Teatrze Ziemi Opolskiej doszło do wystawienia owych utworów zatytułowanego Legenda o miłości). Znana jest z przekładu kultowej powieści Johna Fowlesa Mag (1982) oraz poezji Sylvii Plath. Wśród popularych autorów, których twórczość spolszczyła, znajdują się m.in. Jack London, Harold Robbins czy Daniel Boulanger. Przełożyła również sztukę Eduarda Maneta (kubańskiego dramaturga) zatytułowaną Jednooki, wystawioną w Polsce czterokrotnie w latach 1975–1992. W Teatrze Polskiego Radia doszło do audycji  jej przekładu Daniela Boulangera, Czy pan zna Marrone? w 1991 roku.

Szczególne miejsce w twórczości translatorskiej Fiszer zajmuje literatura dla dzieci i młodzieży. Najbliższa nam będzie oczywiście L.M. Montgomery: to właśnie panie Ewie zawdzięczamy drugi (wydany w 1994 roku) polski przekład Złotego gościńca (pierwszy, wydany w 1990 roku jako Złocista droga przez gdański Graf, wyszedł spod ręki Joanny Kazimierczyk) – kontynuacji Historynki (przekł. Janina Zawisza-Krasucka, 1936; kontynuacja powieści była już zapowiedziana w przedwojennych ogłoszeniach prasowych, wojna jednak uniemożliwiła realizację tego planu – pisała o tym Agnieszka z Pokrewnych Dusz; należy zaznaczyć, że przekład Fiszer ukazywał się we wznowieniach również pod tytułem Złocista droga). Zanim ukazała się ta pozycja, pani Ewa opublikowała jeszcze w słynnej, tekturowej serii (nazywanej przez jej miłośników „serią ze szlaczkiem”) Naszej Księgarni dwa tomiki opowiadań z Avonlea – w 1991 roku Opowieści z Avonlea oraz Pożegnanie  z Avonlea (mimo, iż zapowiadany na łamach pierwszej części tytuł roboczy brzmiał Dalszy ciąg opowieści z Avonlea). W latach 90-tych ukazały się kolejne pozycje L.M. Montgomery w Naszej Księgarni: w 1991 Jana ze Wzgórza Latarni (równocześnie wyszły w innych wydawnictwach dwa konkurencyjne przekłady: Małgorzaty Dąbrowskiej i Joanny Kazimierczyk), Dzban ciotki Becky (1992 – równolegle z tłumaczeniem Henryki Stępień wydanym przez Novus Orbis jako W pajęczynie życia) oraz dylogia poświęcona Pat (w 1993 – Pat ze Srebrnego Gaju oraz Pani na Srebrnym Gaju – znana również jako Miłość Pat [od 1993]). W 1995 wyszło również tłumaczenie Kilmeny ze Starego Sadu, pozycji znanej polskim czytelnikom już od czasów przedwojennych – w tłumaczeniu Władysławy Wielińskiej (pierwsze wydanie: J. Przeworski, 1936).

Okładki pierwszych polskich wydań dzieł Montgomery w tłumaczeniach Ewy Fiszer

Poza Montgomery Fiszer spolszczyła również inne angielskojęzyczne klasyki literatury młodzieżowej: powieść Złota księga Bastablów (1994) autorstwa Edith Nesbit oraz dwie pozycje autorstwa Noel Streatfeild: Złotą jabłoń (1998) oraz Zaczarowane baletki (1997) - wszystkie trzy ukazały się w serii „Klasyka” Oficyny Wydawniczej RYTM. Pani Ewa przełożyła również wybrane części wydawanej przez Naszą Księgarnię serii Sara z Avonlea – na podstawie scenariuszy serialu Droga do Avonlea, opartego – jak wszyscy wiemy – na twórczości L.M. Montgomery (z naciskiem na trzy dzieła, które sama Fiszer przełożyła). Używała pseudonimu literackiego A.J.

Tyle odnośnie jej pracy i spuścizny literackiej. Co jednak wiemy o jej prywatnym życiu? Oczywiście, o samej autorce mówi jej poezja, którą mamy zachowaną dzięki dwóm wydawnictwom (powojenne Doświadczenia są, niestety, dość trudno dostępne, ze względu na niewielki nakład). Wiemy, że podczas wojny pani Ewa była łączniczką AK w Powstaniu Warszawskim – to w stolicy spędziła ciężkie wojenne lata. Zaraz po wyzwoleniu debiutowała na łamach poznańskiego „Życia literackiego”, zaś w okresie stalinowskiego reżimu była członkiem redakcji „Nowej Kultury”. Tyle mówią nam źródła polskie, dostępne w internecie. Prawdziwie zaskakujących i dramatycznych faktów dostarczają jednak źródła zagraniczne, a to za sprawą biografii jej byłego męża, filmowca niderlandzkiego pochodzenia, „Jorisa” Ivensa.

Ten komunizujący zachodni twórca uważany jest do dziś za świetnego filmowca, scenarzystę i reżysera. Swą przygodę z filmem zaczynał jeszcze w czasach kina niemego (1912), zakończył zaś na rok przed swoją śmiercią, w roku 1988. Razem ze swoją kamerą i ekipą filmową zjeździł cały dosłownie świat, kręcąc krótko- i długometrażowe filmy dokumentalne, jest m.in. twórcą głośnego filmu o hiszpańskiej wojnie domowej, który nakręcił wespół z Ernestem Hemingwayem. W latach 40-tych, kiedy komunizm zawładnął Europą środkowo-wschodnią, ze względu na konflikt natury politycznej tworzył przede wszystkim w Związku Radzieckim oraz tzw. państwach satelitarnych. W ten sposób poznał w 1950 młodą poetkę, wtedy 24-letnią Ewę (sam był już 52-latkiem), w której z miejsca się zakochał. Poświęcona Ivensowi biografia niderlandzkiego Hansa Schootsa zatytułowana Gevaarlijk leven. Een biografie van Joris Ivens (przetłumaczona również na język angielski jako Living Dangerously: A Biography of Joris Ivens [2000]) ukazała się w roku 1995, kiedy pani Ewa jeszcze żyła. Schoots zebrał wszelkie możliwe dokumenty dotyczące Jorisa, w tym zdjęcia i korespondencję, dokumentując w ten sposób również życiorys pani Ewy, przynajmniej w okresie, kiedy trwało jej małżeństwo ze słynnym filmowcem. Z jego dzieła możemy dowiedzieć się wielu interesujących faktów.

Joris Ivens w otoczeniu intelektualistów, między innymi Jerzego Toeplitza

Ivens gościł w Warszawie z okazji premiery swego propagandowego filmu Pokój zwycięży świat. „Podczas przyjęcia w Polskim Muzeum Narodowym Ivens zauważył atrakcyjną kobietę siedzącą boso na schodach, zagłębioną w melancholijne myśli. Władimir Pozner przedstawił Ivensowi ową marzycielkę, dwudziestoczteroletnią polską poetkę, Ewę Fiszer.” Dowiadujemy się również, że pani nazywała się naprawdę Maria i jako 17-latka przystąpiła do polskiego ruchu oporu. Do ślubu doszło trzy miesiące po zapoznaniu się pary, małżeństwo to było wystawione jednak na ciężką próbę, ponieważ Ivens mieszkał w Berlinie (Ewa, ze względu na traumy wojenne, stanowczo sprzeciwiła się wspólnemu wyjazdowi do tego miasta) i przyjeżdżał do Warszawy jedynie w weekendy. W roku 1956, po tzw. odwilży, rozczarowany wydarzeniami politycznymi Ivens przenosi się do Paryża (wraz z żoną), dwa lata później dochodzi do ich wspólnej podróży do Chin. Małżeństwo rozpadło się w końcu w 1967, gdyż od 1963 Ivens związany był już uczuciowo ze swą przyszłą żoną, filmowczynią Marceline Loridan (również autorką książki wspomnieniowej o jej doświadczeniach w obozie w Oświęcimiu). Ivens pozostał do końca wierny Partii Komunistycznej, chociaż – jak w wywiadzie dla autora książki stwierdziła pani Ewa – w radzieckich miastach czy w Berlinie pozostawał  zawsze w hotelach i nie poznał skażonego oblicza prawdziwej, ciężkiej egzystencji w czasach najsurowszej dyktatury partyjnej. Co ciekawe, Fiszer dbała o wygląd zewnętrzny swojego partnera – mimo ogromnych braków odzieżowych na formalne okazje kazała mu nosić eleganckie garnitury, mimo iż sam Joris preferował luźny, proletariacki styl.

Kadr z filmu Valparaíso przedstawiający Ewę Fiszer

W czasie swego życia Fiszer była w kontakcie z wieloma wybitnymi ludźmi, artystami i przedstawicielami „wzniosłego świata poezji”, do którego – wedle słów Ivensa – sama należała. W Paryżu poznała Pabla Nerudę, który zaprosił ich do Chile, gdzie jej mąż nakręcił film zatytułowany Valparaíso (1962). Pani Ewa ukazuje się w nim jako przechodzień; w kapeluszu i białej sukni, romantyczna kobieta o lekkim chodzie. Schoots określa małżeństwo Jorisa z Ewą jako „próbę rozwiązania jego własnych problemów”. Ivens miał zerwać ze swym awanturniczym życiem artysty, chciał pomóc Ewie, założyć z nią rodzinę. Ewa intrygowała go jako delikatna osoba, która „zdawała się posiadać klucz do królestwa poezji”. Według świadectw Ivensa, Fiszer była osobą bardzo zmienną w nastrojach i cierpiała z powodu ataków strachu, często zapadała w depresję, krytykując wszystko dookoła. „Żyła w ciągłym strachu nieznaczących aspektów życia. Coś tak prostego jak wyjście na stację i kupno biletu było w stanie doprowadzić ją do tego stanu. Jeśli urzędnik na stacji był bezczelny wobec niej, uciekała. Wtedy ktoś inny musiał kupić bilet za nią”. Według Schootsa pani Ewa nigdy nie była w stanie przezwyciężyć traumy związanej z przeżyciem Powstania Warszawskiego, temat ten ciągle powracał w jej poezji, jak „ranny przyjaciel, który umierał w jej ramionach w piwnicy kiedy miała jedynie 17 lat”. Ida Pozner, bliska znajoma Ewy przez ponad 40 lat, określiła ją jako „inteligentną, czarującą, piękną i niepraktyczną”.

Zdjęcie zrobione w Warszawie, a na nim Joris Ivens, Ewa Fiszer oraz niezidentyfikowana dziewczynka

Z książki dowiadujemy się również, że Ivens zamieszkał z Ewą na ulicy Podwale 15 m. 7, w budynku Pałacu Bazylianów (niegdyś - do roku 1932 - był to główny gmach Muzeum Narodowego). Kiedy ich małżeństwo rozpadło się, pani Ewa pozostała w tym mieszkaniu, zakładam, że mieszkała w nim aż do swojej śmierci w 2000 roku.


Dopisek z dnia 10 kwietnia 2020
Znalazłem w sieci zdjęcie, na którym Ewa Fiszer spaceruje z Tadeuszem Borowskim (źródło: https://www.porta-polonica.de/en/atlas-of-remembrance-places/tadeusz-borowski?page=3#lg=10&slide=9)

wtorek, 4 kwietnia 2017

Janina Buchholtzowa

O Janine Buchholtzowej, tłumaczce aktywnej głównie w okresie międzywojennym, wspominałem na blogu już parokrotnie: raz przy okazji powieści The Lamplighter autorstwa Marii Susanny Cummins, którą Buchholtzowa – po raz drugi zresztą – przełożyła na polski jako Latarnika (wznowienie z 1993 roku w Novus Orbis wydane zostało jako Tajemnica Gerty), ponownie jako tłumaczkę Różyczki (Rose in Bloom) Louisy May Alcott przy okazji omówienia kuriozum wydawniczego pod nazwą Rosalynn z 1992 roku.

Nazwisko tej tłumaczki napotykam dość często w katalogach tudzież zestawieniach tłumaczeń literatury popularnej z okresu międzywojennego, która w lwiej części wznawiana była po 1989 roku. Oprócz wspomnianych tytułów pani Janina przełożyła również dzieła następujących pisarzy, o których albo pisałem albo będę pisał na moim blogu: Eugenia Marlitt (Księżniczka wrzosów, Panienka ze starego młyna, Hrabianka Gizela), E.M. Dell (Dziki motyl, Trefniś królowej, Władca), Edgar Wallace (Sandi, twórca królów, Gniazdo występku); autorstwo przekładu przypisano jej również mylnie w przypadku wznowienia Złotej Elżuni Eugenii Marlitt przez wydawnictwo Ethos z 2000 roku (wydawca pomylił ją z Zofią Bukowiecką, wprowadzając już na zawsze błąd do niezliczonych katalogów bibliotecznych). Nietrudno zauważyć, iż dzieła tych samych autorów spolszczali również Marceli Tarnowski czy Janina Zawisza-Krasucka, o których pisaliśmy wspólnie z Agnieszką Maruszewską z blogu Pokrewne dusze. Jakże mały, a jednak obszerny (i niekiedy nieprzenikniony!) jest świat tej popularnej w międzywojniu literatury...

Przyczynkiem do stworzenia tego wpisu było dla mnie mile zaskakujące natrafienie na postać pani Janiny w powieści-reportażu Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo (tytuł oryginalny: The Zookeeper’s Wife. A War Story, 2007) autorstwa Amerykanki Diane Ackerman. Do sięgnięcia po ten tytuł zachęcił mnie film, który w minionym tygodniu wszedł u nas na ekrany kin. Okazało się, że ta poruszająca opowieść o działalności Jana i Antoniny Żabińskich, dyrektorostwa warszawskiego ogrodu zoologicznego, na rzecz ukrywania Żydów zbiegłych z warszawskiego getta oparta została na tej właśnie książce, przy okazji  filmu wznowionej. Pierwsze wydanie ukazało się już w 2009 roku w Świecie Książki, a autorką tłumaczenia jest Olga Zienkiewicz.

Plakat reklamujący w Polsce film Azyl (2017)

W rozdziale 28 natrafiłem na bardzo wyczerpujące relacje dotyczące pani Buchholtzowej, z których najistotniejsze wiadomości przytaczam poniżej dla zainteresowanych. W filmie w reżyserii Niki Caro postać pani Janiny wprawdzie nie zostaje przywołana (a szkoda!), jednak dzieło to z pewnością wypada mi polecić wszystkim zainteresowanym tematyką żydowską tudzież varsavianami, mimo pewnych kuriozów, które znawców i wielbicieli naszej stolicy mogą z pewnością zaskoczyć: film nakręcony został w całości w Pradze z udziałem czeskich aktorów i statystów (pojawia się w nim jedynie jedna polska aktorka, Magdalena Lamparska, i to w dość epizodycznej roli). Polecam również dzieło Diane Ackerman, która swoją erudycją i umiejętnością łączenia wielu – zdawałoby się niekiedy wręcz odrębnych – wątków stworzyła wspaniały pomnik wielkim i dość zapomnianym bohaterom ciężkich czasów okupacji.

„Na szczęście... wyszło na jaw, że nasza stara i wielka przyjaciółka... Janina Buchholtz (konspiracyjne nazwisko Bukolska), żona inżyniera – sama psycholog, tudzież literatka i tłumaczka, piękna postać >>człowieka o człowieczym sercu<< - należy do Rady Pomocy Żydom”. Podczas okupacji pracowała jako tłumaczka przysięgła u notariusza. „Kancelaria p. Janiny... na zewnątrz uchodziła za normalne, przykładne biuro tłumaczeń na niemiecki, biuro pisania wszelakich podań i próśb do niemieckich władz. Jak zwykle w takich biurach – były tu stoły i półki, szafy i szuflady po prostu zawalone stosami papierów i dokumentów”. Ten urzędniczy chaos maskował jednak prawdziwe życie kancelarii, która była „>>centralą żydowską<<”, gdzie zamawiano i wyrabiano >>aryjskie<< dokumenty, wyszukiwano bezpieczne mieszkania, rozdzielano pieniądze nadesłane przez organizacje pomocy. Tu, w biurze p. Janiny, ześrodkowywały się kontakty zakonspirowanych działaczy żydowskich, tędy szła korespondencja do Żydów w obozach lub w gettach innych miast. Tu łącznicy otrzymywali instrukcje i tu składali sprawozdania ze swoich podróży”. Wywoływało to spory ruch, ale Janina Buchholtz, tak jak Żabińscy, doprowadziła do perfekcji sztukę kamuflażu, w tym przypadku odstręczając szpicli chybotliwymi stosami zakurzonych akt. [...]

O swoich klientach pani Janina pisała, że: ”grunt powinien palić [im] się pod nogami”, a jednak funkcjonowali na powierzchni, by „pomagać współzagrożonym towarzyszom niedoli”. 
„Mam szczęśliwą rękę... Czaruję – mówiła pani Janina z dumnym uśmiechem, zawsze z uśmiechem, postukując zgiętym palcem pod stole – żeby nie uroczyć” – wspominała Rachela Auerbach.
Janina, „wysoka, dość tęga, starsza pani w czerni, wyglądająca jak przebrana przeorysza” chodziła w „jakimś dziwacznym kapelusiku podwiązanym woalem pod brodą z mufką uwiązaną na sznurku. Na dość długim nosie okulary, które osłaniały dobre i mądre oczy, pełne macierzyńskiego ciepła”. W relacjach ludzi, którzy ją znali, powtarzają się słowa o „niezwykłej dobroci pani Janiny”, która jawiła im się jako „wieczny obrońca nieszczęśliwych” – jak pisala Basia Temkin-Bermanowa.
Pani Janina zajmowała biuro przy ulicy Miodowej 24, zamieszkiwała zaś lokal nieopodal, przy Miodowej 11, jak przekazują relacje ocalonych, przytaczane również w Azylu. Razem z zaprzyjaźnioną bibliotekarką urzędowała również w okolicznej kawiarni, gdzie spotykały się z różnymi ludźmi, którzy mogli pomóc w ucieczce prześladowanym Żydom. Współpraca ze znaną tłumaczką była dla państwa Żabińskich wręcz bezcenna.

Okładka pierwszego wydania Azylu w Polsce (2009) wraz ze zdjęciem jego głównej bohaterki, Antoniny Żabińskiej

Fakt, iż Janina Buchholtzowa, sama pozostając po aryjskiej stronie (co teoretycznie wyklucza całkowicie jej możliwe żydowskie pochodzenie), dobrowolnie i honorowo zaangażowała się w sprawę niesienia pomocy Żydom (kamuflując ją pod postacią legalnej pracy tłumaczki – przekładała dzieła zarówno z niemieckiego, jak i angielskiego), świadczy bezspornie o jej zapatrywaniach filosemickich. Warto wspomnieć, że mają one swoje odzwierciedlenie również w jej tłumaczeniach, co jest niezwykle rzadkie w okresie międzywojennym (a co stanie się jeszcze bardziej widoczne przy próbie porównania różnych dziełek, nawet – albo zwłaszcza – tych przeznaczonych dla młodszego czytelnika). Podczas gdy Zofia Hartinghowa w swojej translacji Słowika irlandzkiego (o którym również wkrótce napiszę) ukrywa żydowskie pochodzenie jednej ze swych bohaterek za woalem ustalonych kodów bądź niedopowiedzeń, zaś w tłumaczeniach prozy L.M. Montgomery imiona bohaterów, które w Polsce kojarzyć by się mogły z żydowskim pochodzeniem (jak słynna Rachel Lynde, przechrzczona na Małgorzatę Linde, czy Hester Gray, która została Heleną), Buchholtzowa w Księżniczce wrzosów (Das Haideprinzeßchen, 1871, pierwsze wydanie polskie 1931) autorstwa Eugenii Marlitt otwarcie informuje czytelników o tym, iż babka tytułowej bohaterki była Żydówką, przez co w niej samej płynie również niechrześcijańska (w rozumieniu nacjonalistów: nieniemiecka, niearyjska) krew – a mowa jest o dziełkach dla dzieci pochodzących jeszcze z drugiej połowy XIX wieku, wydanych wkrótce po Zjednoczeniu Niemiec (zakończonym właśnie w 1871 roku). Otwartość i szczerość tłumaczki w czasach, kiedy opuszczanie niewygodnych dla wydawców (bądź tłumaczy czy też publiki) fragmentów tekstu lub też stosowanie różnej maści kamuflażu było stosowane na porządku dziennym świadczą bezsprzecznie o jej ogromnym profesjonalizmie i humanizmie, co pozwala wpisać jej nazwisko na listę najbardziej zasłużonych i najlepszych tłumaczy tamtego dziwnego niekiedy okresu w historii polskiej translatoryki.